Niemal równo rok temu zamieściłem na sieci wersję dla graczy podręcznika do mojego autorskiego systemu Pływ. Kłopoty z pracą oraz rozmaite przykre, osobiste wydarzenia, zmusiły mnie do odłożenia na bok tego wspaniałego hobby jakim jest tworzenie gry fabularnej. Wraz z nastaniem Nowego Roku postanowiłem do niego wrócić. Czas na małe podsumowanie.
W podręczniku opisałem I setting, Cesarstwo. Znalazła się tam pobieżna historia ok. 28 wieków Ery Daellańskiej oraz znacznie uszczegółowiona historia 270 lat istnienia Cesarstwa. Opisałem 137 miast i miasteczek oraz ponad drugie tyle ważniejszych obszarów i charakterystycznych miejsc tego świata. Opracowałem etapowe tworzenie postaci, dające graczom wybór 3 ras i łącznie 20 narodów/kultur do wyboru – każdy z tych wyborów zapewnia postaci kilka cech automatycznych oraz kilka dalszych, możliwych do wykupienia z ogólnej puli punktów. Brak profesji czy archetypów, pełna swoboda w rozdzielaniu punktów na umiejętności oraz cechy społeczne. Pełne spektrum warstw społecznych, w przedstawicieli których można się wcielać – od niewolnika do arystokraty. Przemyślana ekonomia, tło historyczne, kosmologia i mitologia. Że nie wspomnę o planach na przyszłość – w “szufladzie” leży kilka kolejnych, jeszcze bardziej wykręconych ras, dających kolejnych kilkanaście kultur/narodów do wyboru, każda z kolejnymi kilkoma unikalnymi cechami. Wszystko to, pozbawione ilustracji, mini-opowiadań oraz tajemnic, przeznaczonych dla oczu MG, upchnąłem w ponad 100-stronicowym PDF-ie, niedużą czcionką, z symbolicznymi marginesami. Z perspektywy roku stwierdzam, że był to błąd, praca niepotrzebna, wykonana w niewłaściwym momencie. Nie otrzymałem żadnej wartościowej informacji zwrotnej, poza paroma sygnałami (otrzymanymi z trzeciej ręki), że mechanika bitew jest “zwalona”, a styl podręcznika suchy. Nie otrzymałem żadnych informacji w stylu: “przydałoby się więcej informacji o…”, lub “rozdział XX zyskałby bardzo na dodaniu fabularyzowanych ramek” czy też “chcemy opisy znanych postaci z tego świata”.
Cóż, oczywiście jestem sam sobie winien. Widać, współcześnie fani nie potrzebują oglądać tworzenia systemu “od kuchni”. Nie ma osób zainteresowanych testami i kompetentnych na tyle, aby je zrealizować (mówię tu o poprowadzeniu dosłownie paru sesji i przesłaniu mi uwag w ciągu kilku miesięcy – czy to naprawdę tak wiele?). Kilkanaście wyjazdów na konwenty i kilkadziesiąt godzin poświęconych na prezentacje koncepcji systemu trafiło jak kulą w płot, bowiem opowiadało o stosie notatek, nie o (niemal) gotowej grze.
Ale człowiek uczy się na błędach. Tym razem podejdę do sprawy inaczej. Jak? Cóż, nie powtórzę błędu, wykładając od razu kawę na ławę. Wszystko niebawem stanie się jasne.